Wiadomości

55 godzin walki z Bałtykiem. Kubkowski o krok od niemożliwego

Bartłomiej Kubkowski ponownie zmierzył się z jednym z najbardziej wymagających wyzwań, jakie można sobie wyobrazić – próbą przepłynięcia Morza Bałtyckiego wpław. I choć tym razem zabrakło niewiele, to jego wynik przejdzie do historii.

Polak pokonał około 159 km w czasie ponad 55 godzin, stając się pierwszym człowiekiem, który zbliżył się tak bardzo do przepłynięcia całego Bałtyku. Na 11 km przed metą w Dziwnowie organizatorzy musieli podjąć decyzję o wyciągnięciu go z wody. Jak poinformowała ekipa, stan Kubkowskiego jest dobry, a on sam przeszedł badania kontrolne w szpitalu.

Trzy doby w wodzie

Start nastąpił w niedzielę 17 sierpnia o godz. 23:13 w szwedzkiej Kasberdze. Początkowo celem była plaża w Mrzeżynie, jednak ze względu na silne prądy trasę zmieniono na Dziwnów.

Pierwsze godziny przebiegały spokojnie – Kubkowski czuł się dobrze, a temperatura wody wręcz zmusiła go do zdjęcia jednego z czepków. Z czasem jednak Bałtyk pokazał siłę. Pojawiły się wysokie fale, które utrudniały utrzymanie tempa. Po drugiej nocy Polak miał za sobą już 95 km.

Mimo zmęczenia nie rezygnował. W 42. godzinie pobił swój rekord, przepływając 113,7 km w linii prostej – więcej niż kiedykolwiek podczas wcześniejszych prób. Przez trzy noce nie spał, a energię czerpał z przekąsek podawanych na specjalnej tyczce.

Wyzwanie większe niż sport

Dla Kubkowskiego wyścig z Bałtykiem nigdy nie był jedynie testem własnych możliwości. Po raz kolejny płynął, aby wesprzeć Fundację Cancer Fighters i dzieci walczące z chorobą nowotworową. Zbiórka, którą prowadzi, wciąż trwa i każdy może się w nią włączyć.

To nie pierwsze spektakularne osiągnięcie 29-latka. W styczniu w Koszalinie ustanowił rekord świata w 24-godzinnym pływaniu basenowym, pokonując 103,58 km.

Rekord i niedosyt

Choć do pełnego sukcesu zabrakło jedynie 11 km, wynik Bartłomieja Kubkowskiego już teraz uznawany jest za historyczny. 159 km w otwartym Bałtyku to dystans, którego nikt wcześniej nie przepłynął.

Jego historia pokazuje, że czasem „niedokończony” wyczyn może mieć większą siłę oddziaływania niż zwycięstwo. Kubkowski pokazał determinację, odporność i – co najważniejsze – serce do walki nie tylko o swoje marzenia, ale także o innych.

Źródło: Onet.pl

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button
X