Rozmowa

Cegiełka do pewności siebie

Niedawno złamał 4h na dystansie 1/2IM, zostając najmłodszym triathlonistą, który tego dokonał. Jednak dla Jana Kępińskiego to impuls do dalszego rozwoju, bo dalsze plany są poważne.

Jakbyś zareagował jeszcze pół roku temu, gdyby ktoś stwierdził, że będziesz najmłodszym zawodnikiem, który złamie 4h na dystansie 1/2IM?
Myślę, że trochę bym się zdziwił. Wówczas mocno zainteresowałbym się tym tematem, aby przygotować się najlepiej, jak mogę.

Co dla Ciebie pod względem mentalnym oznacza ten sukces odnotowany w Bahrajnie?
To kolejna cegiełka budująca moją pewność siebie. Patrząc, gdzie teraz jest poprzedni rekordzista, napawa mnie to optymizmem i powoli przekonuje, że moje marzenia o byciu zawodowym sportowcem na pełen etat są możliwe.

Przyznawałeś w innych wywiadach, że do tej pory byłeś przekonany, że jesteś za słaby na bycie zawodowym sportowcem z prawdziwego zdarzenia. Z czego wynikały takie myśli?
Jako dziecko nie trenowałem żadnej dyscypliny wyczynowo. Dopiero jako nastolatek miałem epizod z kolarstwem, które się u mnie do końca nie sprawdziło. Gdy powróciłem do triathlonu, miałem 16 lat. Tragicznie pływałem i nie myślałem, że w takim wieku możliwe jest jeszcze rozpoczęcie walki o najwyższy poziom sportowy. Dalej uważam, że nie pływając wyczynowo w okresie dojrzewania, nie ma szans zakwalifikować się na igrzyska, ale czuję, że kariera na dystansach długich jest dla mnie możliwa.

Czy ten wynik z Bahrajnu zmienił to myślenie?
Nie powiem, żeby ten jeden wynik był dla mnie jakimś konkretnym przełomem. To kolejny duży krok w dobrą stronę i z każdym dniem nie tylko myślę o tym, jak wejść na najwyższy poziom, ale też wprowadzam drobne zmiany, by do tego dążyć.

Jak przebiegał sam wyścig z Twojej perspektywy?
Błąd nawigacyjny i słaba rozgrzewka sprawiły, że płynąłem sam, ale liczyłem się z tym, że tak będzie. Czas 27:33 może nie jest dla mnie rekordowy, ale jak na start bez pianek, to nie ma dramatu. Szybko i gładko poszło mi T1, a na rowerze od samego początku czułem się wspaniale. Jechałem rekordowe waty i musiałem się ciągle ograniczać, żeby nie przepalić. Szybko dogoniłem Jamiego Price’a, a po 2/3 drogi dojechałem też Davida Plese. Końcówkę roweru zdecydowanie odpuściłem, szykując się na bieg. Finalnie rower ukończyłem z rekordową dla mnie prędkością 45.4 km/h. T2 znowu sprawnie 1km tak samo zgodnie z założeniem, ale niestety na tym się kończy. Szybko zaczęły mnie łapać skurcze w udach. Dlatego stopniowo musiałem zwalniać tak, by mnie nie postawiło całkowicie. Cały bieg był na absolutnym limicie, do tego warunki 27 stopni i 70% wilgotności + pełna lampa to serio hardcore. Czas biegu 1:25:30 zdecydowanie poniżej oczekiwań. ale Bahrajn mnie zweryfikował.

Co najbardziej utkwiło w Twojej pamięci z tego całego wyjazdu?
Wspaniale spędzony czas z innymi zawodnikami PRO. Obstawa była mała, ale mocna, kameralny klimat był naprawdę świetny. Oprócz tego to moja pierwsza podróż poza Europę i w dodatku samemu, więc mam dużo naprawdę fajnych wspomnień.

Twój były trener Mikołaj Luft po tym starcie w mediach społecznościowych przyznał, że do tej pory nie spotkał sportowca w tym wieku, z takim poziomem profesjonalizmu, oddania i sportowej rozkminy jak Ty. Czy właśnie te cechy są kluczem do sukcesu w sporcie?
Do mojego na pewno, na moim poziomie nie wierzę w jakieś ogromne znaczenie genów i talentu czy innych rzeczy tego typu. Moja siła to zaangażowanie i oczywiście ludzie, którymi się otaczam. Staram podchodzić do wszystkiego na tyle profesjonalnie, na ile mnie stać. Już dziś mam w swoim teamie 2 trenerów, dietetyka. Do tego współpracuję z fizjoterapeutami, najlepszym mechanikiem w Polsce i oczywiście testami aero Alone in Drag. Ten wyjazd nie byłby możliwy bez mojego głównego sponsora Pixellkidz oraz mojej dziewczyny, która już od pięciu lat popycha mnie do bycia lepszym sportowcem każdego dnia.

Proszę zdradzić dalsze plany sportowe już na 2026 rok.
Sezon rozpoczynam szybko, bo już 31 stycznia na Challenge Sir Bani Yas. Następnie czeka mnie długi obóz w Portugalii. Jeśli wszystko się uda, to 18 kwietnia stanę na starcie Ironman Texas. Po starcie na pełnym czeka mnie drobna operacja i kilka tygodni przymusowej przerwy. Planuję powrót do ścigania na pełnych obrotach w czerwcowym Challenge Gdańsk. Oprócz tego pojawię się na całym cyklu Lotto Triathlon Energy i Ironman 70.3 Poznań. Chciałbym też wrócić na mistrzostwa Europy 70.3 w Jonkoping, ale to zależy od pozyskanych funduszy na 2026.

Rozmawiał: Przemysław Schenk

fot. materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz również
Close
Back to top button
X