Emocje do ostatnich metrów w Enea Bydgoszcz Triathlon

Zacięta walka do końca, nieoczywiste rozstrzygnięcia i sportowa radość — tak wyglądała rywalizacja na “ćwiartce” podczas zawodów w Enea Bydgoszcz Triathlon. Zwycięstwo wśród mężczyzn odniósł Tomasz Marcinek, dla którego był to już czwarty start w tej imprezie. U kobiet walka trwała do ostatnich sekund, a o kolejności zadecydował czas netto. Emocji nie brakowało także wśród zawodników, którzy ukończyli zawody na dalszych pozycjach.
Ponad 5 tysięcy zawodników, którzy od miesięcy przygotowywali się do startu w Enea Bydgoszcz Triathlon, przez ostatnie dni z niepokojem śledziło prognozy pogody. Burze, deszcze, alerty – wykresy nie wyglądały optymistycznie. Czy pogoda pozwoli rywalizować na pełnych obrotach? Czy start nie zostanie przerwany? Napięcie rosło aż do ostatnich godzin przed zawodami.
Prognozy gorsze od rzeczywistości
Ale gdy uczestnicy zjawili się w Bydgoszczy, mogli w końcu odetchnąć. Owszem, niebo było zachmurzone, miejscami kropiło, ale zamiast ulewy – delikatna mżawka. Dla wielu wręcz idealne warunki do ścigania. Chłodno, ale nie zimno. Wilgotno, ale bez błota. A najważniejsze – bezpiecznie.
Na pierwszy ogień poszli zawodnicy startujący w Supersprincie – głównie debiutanci, rozpoczynający swoją przygodę z triathlonem. Niektórzy robili to po raz pierwszy, inni potraktowali krótki dystans jako rozgrzewkę przed niedzielną połówką lub sztafetą. Dla wszystkich był to ważny moment – pierwszy krok na trasie, która potrafi wciągnąć na lata.
Tuż po nich na trasę wyruszyli uczestnicy dystansu 1/4, a wśród nich znane twarze. Jak zawsze w Bydgoszczy, na starcie nie mogło zabraknąć Tomka Marcinka. W rywalizacji zobaczyliśmy również Agnieszkę Jerzyk, która wraca do startów po urodzeniu drugiego dziecka.
– Cieszę się, że znowu mogę pływać, jeździć i biegać. Tego brakowało mi najbardziej w czasie macierzyństwa – powiedziała przed startem z uśmiechem.
Na miejscu spotkaliśmy także Jacka Krawczyka (na zdjęciu w środku, na mecie sobotniej rywalizacji), który w ten weekend występuje w dwóch sztafetach – sobotniej i niedzielnej.
– Trener nie pozwolił mi więcej, bo za trzy tygodnie startuję na “połówce” w Krakowie – zdradził z przymrużeniem oka. A pełen dystans? – Może jeszcze w tym sezonie – dodał z tajemniczym uśmiechem.

Tomasz Marcinek po raz trzeci zwycięski w Bydgoszczy
Tomasz Marcinek po raz czwarty wystartował w Bydgoszczy i po raz trzeci sięgnął po zwycięstwo.
— Jestem zadowolony. Plan był prosty — mocno zacząć i utrzymać tempo. Początek faktycznie poszedł dobrze, potem kontrolowałem bieg i udało się wygrać z dużą przewagą. To już mój czwarty start w Bydgoszczy i trzecie zwycięstwo, więc można powiedzieć, że to już mała tradycja. Startowali też moi zawodnicy, więc tym bardziej cieszę się, że wszystko poszło zgodnie z planem — mówił na mecie zwycięzca.
Krzysztof Kuczyński: „Walka do końca i nauczka na przyszłość”
Trzecie miejsce zajął Krzysztof Kuczyński (na zdjęciu z prawej), który miał mieszane odczucia po starcie.
— Fajnie, chociaż szczerze mówiąc, nie powinienem narzekać. To ja popełniłem błąd na pływaniu — pomyliłem trasę. Po tym trochę podupadłem psychicznie i to miało wpływ na dalszy przebieg rywalizacji. Starałem się później gonić, trochę się udało, trochę nie. Liczyłem na ciut lepszy wynik, ale teraz przede mną zasłużone roztrenowanie. Czekam już na ten tydzień odpoczynku od sportu.

Najwięcej emocji dostarczył mu bieg.
— Po rowerze Dawid był za mną, ale na biegu mnie dogonił. Przez chwilę trzymałem się jego pleców, potem lekko odpuściłem, znów go dogoniłem i znów odleciał. To on rozdawał karty na biegu. Ja raczej starałem się go utrzymać. Fajnie, że była taka rywalizacja, a nie tylko samotna walka ze sobą na trasie.
Pojedynek Eweliny i Olgi. Emocje do ostatnich metrów
W rywalizacji kobiet walka o zwycięstwo była niezwykle zacięta. Ewelina Wołos wbiegła na metę tuż przed Olgą Kolwalską, ale zawody były rozgrywane w formule Rolling Start, więc liczył się czas netto. Olga cały czas goniła i prezentowała się dobrze — biegła dynamicznie i wyglądała na świeższą. Ewelina natomiast walczyła do samego końca, wiedząc, że każda sekunda może mieć znaczenie. Na mecie wyglądało, że jest ciasno, ale ostatecznie okazało się, że Ewelina miała 42 sekundy przewagi na mecie.
Olga Kowalska: „Spodziewanie słabiej, ale z uśmiechem na mecie”
— Goniłam Ewelinę, szczególnie na biegu, gdzie czułam się dobrze. Ale ostatecznie zabrakło dobrej jazdy na rowerze — mówiła po zawodach Olga Kowalska. — Pływanie było w porządku, natomiast generalnie oceniam swój dzisiejszy start jako słaby. Choć szczerze mówiąc — spodziewany.

Zawodniczka przyznała, że Bydgoszcz potraktowała jako element powrotu do formy po przerwie.
— Miałam dłuższą przerwę od treningów. Teraz powoli wracam, przygotowuję się do Hawajów. Zostały mi trzy miesiące i myślę, że wtedy forma będzie już zdecydowanie lepsza. Potrzebowałam tej rywalizacji, tego ścigania, tej sportowej radości. Więc mimo że wynik nie był rewelacyjny, jestem zadowolona.
Plany są ambitne:
— Na Hawajach jadę walczyć o podium — zapowiedziała z uśmiechem.
Triathlon w Bydgoszczy po raz kolejny pokazał, że nawet na dystansie ćwiartki można przeżyć pełne spektrum sportowych emocji — od zwycięskiej euforii, przez rozczarowanie, po spokojne przyjmowanie lekcji na przyszłość. I właśnie za to zawodnicy wracają tu co roku.
TOP 3 Mężczyzn
- Tomasz Marcinek – 1:44:05
- Dawid Czechowski – 1:48:07
- Krzysztof Kuczyński – 1:49:10
TOP 3 Kobiet
- Ewelina Wołos – 1:58:06
- Olga Kowalska – 1:58:48
- Zuza Modzelewska – 2:04:11
Kilka fotek z Bydgoszczy






Marcin Dybuk


(1).png)



