Legenda narciarska, która wygrała życie

Ich rywalizację śledziło tysiące kibiców z kilku krajów. Jednak sukcesy Svena Hannawalda skutkowały problemami mentalnymi, z którymi musiał się mierzyć.
Pochodzący z HInterzarten zawodnik już w dzieciństwie przejawiał zamiłowanie do skoków narciarskich. Wówczas imponowali mu Klaus Ostwald i Matti Nykanen. Przeszedł ścieżkę rozwojową przez Okręgowe Centrum Treningowym imienia Hansa Friedricha klubu SG Dynamo Johanngeorgenstadt, czy Szkołę Sportową dla Dzieci i Młodzieży w Klingenthal (KJS). Już w wieku 12 lat zasmakował życia z dala od rodziny, ponieważ mieszkał w internacie, a jego harmonogram dnia był zaplanowany w najmniejszych szczegółach.
Jednak jego ciężka praca oraz czynione postępy dawały efekty. Tego owoce niemiecki skoczek zebrał w 1992 roku, debiutując w Pucharze Świata.
Błysk geniuszu
Mimo zajęcia 50 miejsca w pierwszym konkursie w PŚ, to kolejne lata pokazały, że Sven może wiele osiągnąć w tym sporcie. W sezonie 1997/1998, 1998/1999 oraz 1999/2000 zajmował miejsca w TOP10 w klasyfikacji generalnej cyklu. W tym czasie zdobył też srebrny medal w konkursie drużynowym podczas Igrzysk Olimpijskich w Nagano (1998 r.), został wicemistrzem świata na dużej skoczni w Bischofshofen (1999 r.) oraz złotym medalistą drużynowym na tych mistrzostwach. Jednak najlepsze dla niego miało nadejść w 2001 roku.
-
Zajrzyj do: Triathlonlife staje się Sportową Podróżą
Miłość niemieckich kibiców zaskarbił sobie, wygrywając 50. Edycję Turnieju Czterech Skoczni, ciesząc się ze zwycięstwa we wszystkich z czterech konkursów. Po tym sukcesie zdobył też małą Kryształową Kulę za loty narciarskie oraz srebrny medal podczas Igrzysk Olimpijskich w Salt Lake City na skoczni normalnej, a także złoty medal za konkurs drużynowy na tych igrzyskach. Jednak za tymi sukcesami czaił się cień, z którym musiał mierzyć się niemiecki skoczek.
Walka z demonami
Wydawało się, że przed Svenem Hannawaldem lata owocnej kariery, ale z czasem po wielkich sukcesach wpadł w kryzys sportowy. Jak potem się okazało, za tym stały też problemy mentalne. Z czasem uśmiechnięty skoczek, który emocjonalnie reagował na sukcesy, okazywał niezadowolenie po porażkach. Sezon 2003/2004 okazał się jego ostatnim w sportowej karierze. Wtedy znakomity skoczek i ulubieniec wielu kibiców musiał zmagać się z echami tego rozdziału.
W lutym 2004 po wcześniejszym zakończeniu sezonu poleciał na wakacje do Hiszpanii. Tam przeszedł załamanie nerwowe, co skutkowało pobytem w jednej z klinik psychosomatycznych. Jak opowiadał w wywiadzie z Dirkiem Schlickmannem z portalu Sport Bild, przez pierwsze dwa tygodnie podawano mu leki psychotropowe, żeby mógł przeżyć kolejne noce. Skoczek był świadomy, że jest mu potrzebne leczenie. Na jego szczęście specjalistom udało mu się pomoc i od tamtej pory może cieszyć się życiem.
Przekucie w coś dobrego
Sven Hannawald jako jeden z legendarnych skoczków narciarskich od kilku lat sukcesywnie pomaga innym, którzy zmagają się z mentalnymi problemami. Podczas organizowanych spotkań opowiada o własnych doświadczeniach związanych z wypaleniem zawodowym.
Wielokrotnie przyznaje, że w zachowaniu równowagi psychicznej pomaga mu sport, ale oczywiście w mniejszej intensywności niż podczas czynnej kariery. Były skoczek regularnie gra w piłkę nożną oraz ćwiczy na siłowni. Próbuje też sił we wspinaczce sportowej.
Całą historię oraz jego walkę z mentalnymi problemami można też poznać w książce „Sven Hannawald. Tryumf. Upadek. Powrót do życia”.
Przemysław Schenk
fot. Sven Hannawald FB


(1).png)




