Rozmowa

Marta Łagownik: Dopiero teraz jestem stuprocentową profesjonalistką. Hawaje to cel

Przez lata łączyła treningi z nauką, pracą trenerską i innymi zajęciami. Dziś mówi wprost: aby walczyć z najlepszymi na świecie, trzeba żyć jak profesjonalista przez 24 godziny na dobę. Z Martą Łagownik rozmawialiśmy tuż przed jutrzejszym startem w LOTTO Challenge Gdańsk powered by PGE. Triathlonistka opowiada o zmianie trenera, nowym podejściu do sportu, marzeniach o Hawajach i celu, jaki stawia sobie przed mistrzostwami świata.

Marcin Dybuk: Marto, dawno nie rozmawialiśmy, tak więc zacznę od ogólnego pytania. Jak pracuje Ci się z nowym trenerem?

Marta Łagownik: Bardzo dobrze. Współpracę rozpoczęłam w zeszłym roku i pierwszą połowę sezonu mam już właściwie za sobą. Myślę, że gdybym była niezadowolona, to powinnam zrezygnować z tego sportu. Uważam, że zrobiłam ogromny postęp. Myślę, że poprawiłam się o sto procent.

Marcin: Skąd decyzja o zmianie? Minęło przecież sporo czasu.

Marta: Za mną wiele startów i sezonów, podczas których prowadziłam nie do końca profesjonalny styl życia. Mimo że ścigałam się jako zawodniczka zawodowa, cały czas pracowałam. Byłam trenerką, zajmowałam się mediami społecznościowymi i wieloma innymi rzeczami. Niestety, takiego trybu życia nie da się pogodzić z profesjonalnym sportem. Ostatni sezon pokazał mi, że warto spróbować przynajmniej przez rok żyć w stu procentach jak profesjonalistka i sprawdzić, gdzie naprawdę jest moje miejsce. Trudno jest przecież dawać z siebie wszystko, a mimo to nie osiągać wyników, których się oczekuje.

Marcin: Co, oprócz zmiany trenera, zmieniło się w Twoim życiu w ciągu ostatniego roku?

Marta: Stałam się stuprocentową profesjonalistką.

Marcin: Co to właściwie oznacza?

Marta: Oznacza, że robię wszystko to, co robią najlepsi zawodnicy na świecie. Dbam o regenerację, pilnuję, aby każdy trening był wykonany z najwyższą jakością. Zwracam uwagę na wszystko, co dzieje się wokół treningu. To jest styl życia. To praca przez 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, przez cały rok. Nie ma czegoś takiego jak dzień całkowicie wolny od myślenia o sporcie. Profesjonaliści nie mogą sobie na to pozwolić. Nasze kalendarze i plany są przygotowane z półrocznym, a często nawet rocznym wyprzedzeniem. Dotyczy to startów, obozów, badań czy testów. Robię znacznie więcej rzeczy, które mają znaczenie na najwyższym poziomie. Mówi się, że tam liczą się detale. Profesjonaliści robią wszystko, aby te detale ze sobą współgrały i tworzyły jedną całość. To jest dziś moje zadanie.

Marcin: Dobrze czujesz się w roli pełnoprawnej profesjonalistki?

Marta: Tak. Czuję, że to coś, na co powinnam była zdecydować się już dużo wcześniej. Myślę, że powinnam była spróbować tak żyć już wtedy, gdy kwalifikowałam się na igrzyska olimpijskie. Podejrzewam jednak, że wtedy nie byłam jeszcze emocjonalnie gotowa na takie wyrzeczenia.

Marcin: Jaki jest Twój cel w profesjonalnym triathlonie?

Marta: W triathlonie długodystansowym najwyższym celem są Hawaje. Myślę, że każdy zawodnik marzy o starcie właśnie tam. Ja również.

Marcin: Zakwalifikowałaś się na Hawaje, czyli to jest najważniejszy cel w tym sezonie?

Marta: Bez wątpienia, to są legendarne mistrzostwa świata. Bardzo mi na tym starcie zależy. Nie wiem jednak, jak będzie wyglądał sam wyścig. Nigdy wcześniej tam nie startowałam, a zawodnicy, którzy mają to doświadczenie, opowiadają naprawdę niezwykłe historie. Sport pisze własne scenariusze. Wystarczy przypomnieć, że dwie najlepsze zawodniczki świata w ubiegłym roku nie ukończyły rywalizacji na Hawajach. Wiem więc, że będą to bardzo trudne warunki. W tym sezonie skupiam się przede wszystkim na tym, aby dobrze zaadaptować się do nowych bodźców, być zdrową i po prostu szczęśliwą. Cieszę się, że mogę startować. Nie mogę doczekać się kolejnych wyścigów. Zwracam uwagę na wszystkie szczegóły, których wcześniej nie dostrzegałam. To jest mój główny cel. Oczywiście powiedziałam już, że Hawaje są najważniejszym punktem sezonu, ale wszystkie starty, które zaplanowaliśmy z trenerem, mają swoje znaczenie. Każdy z nich daje nam odpowiedzi i pozwala wyciągać wnioski. Dlatego ten sezon traktuję przede wszystkim jako czas nauki.

Marcin: Wiesz już, kiedy polecisz na Hawaje? Jak będzie wyglądała aklimatyzacja? Dwa tygodnie czy dłużej?

Marta: Dwa tygodnie.

Marcin: Czy takie zawody jak te w Gdańsku, gdzie wszystko wskazuje na to, że będzie wysoka temperatura i duża wilgotność, mogą pomóc w przygotowaniach do Hawajów?

Marta: Gdański klimat może odrobinę pomóc. W Gdańsku bardzo mocno wieje, choć oczywiście to coś innego niż sam klimat Hawajów. Tam również bardzo mocno wieje, nawet bardziej niż tutaj. Myślę jednak, że warunki na Hawajach są znacznie trudniejsze i dodatkowa aklimatyzacja jest konieczna. Ja zawsze cieszę się, kiedy mogę być w domu, więc jeśli mogę trenować tutaj, to jest dla mnie wartość. Jeśli jednak chodzi o miejsca bardziej zbliżone do warunków hawajskich, to powiedziałabym, że Meksyk, gdzie startowałam w ubiegłym roku i zdobyłam kwalifikację na Hawaje. Dobrym miejscem jest także Hiszpania, szczególnie okolice Alicante. W tym okresie jest tam bardzo gorąco i wilgotno, więc takie warunki dobrze przygotowują do startu.

Marcin: Jakie miejsce na Hawajach będzie Cię satysfakcjonowało?

Marta: Każdy sportowiec chciałby wygrać takie zawody. Patrząc jednak realnie na to, gdzie dziś jestem jako zawodniczka, i zakładając, że druga część sezonu przebiegnie zgodnie z planem, z trenerem będziemy celować w miejsce w pierwszej dziesiątce. Nie chcę składać wielkich deklaracji, ale miejsce w pierwszej piątce byłoby czymś fantastycznym.

Marcin: A jaki jest cel na start w Gdańsku? Czas wreszcie wygrać na własnym podwórku?

Marta: Mam wobec siebie wysokie oczekiwania, ale wiem też, czym jest sport. Dlatego wszystkim, którzy pytają mnie, czy jutro wygram, odpowiadam: nie wiem.

Marcin: Ale chciałabyś?

Marta Łagownik: Oczywiście. Startuję u siebie. Będzie moja rodzina, przyjaciele i ludzie, którzy mi kibicują. Chciałabym pokazać się z jak najlepszej strony, a przekroczenie linii mety jako pierwsza byłoby czymś wspaniałym. Jednocześnie wiem, że na starcie staną także inne świetne zawodniczki. Nie ma sensu mówić o czymś, co jeszcze się nie wydarzyło.

Marcin: Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

Marta: Dziękuję.

Z Martą Łagownik rozmawiałem po konferencji prasowej przed LOTTO Challenge Gdańsk powered by PGE.

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz również
Close
Back to top button
X