Mistrzowska inauguracja sezonu

Zdecydowała o starcie na kilka dni przed zawodami. Jednak ta decyzja na ostatnią chwilę nie przeszkodziła Sandrze Kopiczko w wyjechaniu z Rumi, ze złotym medalem ME w duathlonie.
Co zaważyło na tym, że ostatecznie postanowiłaś wystartować w Rumi podczas ME w duathlonie?
Stety, niestety w życiu sportowca, który nie ma zapewnionego 100% finansowania, dużo rzeczy odbywa się na ostatnią chwilę. Tak też było w tym przypadku. Chociaż to nie jest moja główna formuła wyścigu, a opłata startowa pozostawiała wiele do życzenia, to fakt, że zawody takiej rangi odbywały się w Polsce i to w Rumi, powodowało że start mimo wszystko chodził mi po głowie. Finalnie, moje rodzinne miasto Giżycko wsparło mnie w tym pomyśle i mogłam otworzyć sezon mistrzostwem Europy AG w duathlonie.
Z jakimi oczekiwaniami stawałaś na starcie rumskiej trasy?
Trudno było sprecyzować oczekiwania. Chciałam powalczyć o wygraną open wyścigu. Natomiast dalej walczyłam i walczę ze skutkami po styczniowym zapaleniu płuc, więc start był dla mnie formą sprawdzianu. Jak można się domyślać, nie była to impreza sezonu zważywszy na zapisy parę dni przed. Wraz z trenerem Gritznerem nie szykowaliśmy się na start, ale stwierdziliśmy, że to dobra okazja do określenia aktualnego poziomu.
-
Zobacz też: Maturzysta wicemistrzem Europy
Ostatecznie wygrałaś kategorię wiekową na dystansie standard. Jak przebiegał wyścig?
Jestem osobą, która preferuje start w nieco cieplejszych warunkach i słabo znosi niskie temperatury. Po zeszłorocznych walkach z zimnem, zadbałam o to, by tym razem nie doskwierały mi takie problemy. Odbiło się to trochę na bieganiu, gdzie zadziałało to w drugą stronę, ale przynajmniej nie marzłam na etapie kolarskim.
Co było najbardziej wymagające tego dnia na trasie?
Najbardziej wymagająca była walka z głową. Człowiek ciężko pracuję, dużo poświęca na rzecz sportu, a taka choroba potrafi wszystko przekreślić i trzeba zaczynać od nowa. Niby nieodłączna część oraz powinno czynić sport pięknym, ale jest to po prostu trudne. Co nie zmienia faktu, że cały czas walczę i idę do przodu.
Czy złoty medal ME w duathlonie może stanowić pozytywny bodziec w obliczu dalszych wyzwań tego sezonu?
Oczywiście że tak. Daje to siły i motywacji. Chociaż wiem, że jeszcze z wieloma problemami będę musiała sobie poradzić, żeby móc ten sezon zaliczyć do udanych.
Jakie masz dalsze plany oraz cele na sezon 2025?
Niektóre cele uzależnione są od finansów, a inne musiałam porzucić, odłożyć w czasie ze względu na chorobę i skutki, jakie niesie. Póki co to nie brać wyników zbytnio do siebie i bronić tytułu na Castle Triathlon Malbork.
Kilka dni temu obchodziłaś urodziny. Czego Ci życzyć?
Cierpliwości oraz żeby współprace, jakie mam okazję tworzyć, były owocne. Posiadanie takich partnerów jak Melvit SA i AMP Polska jest nieoceniony wsparciem w życiu sportowca.
Rozmawiał: Przemysław Schenk
fot. materiały prywatne

(1).png)




