Mistrzowski powrót po latach

Obecnie jest trenerem kadry narodowej w paratriathlonie, ale w podczas ME w duathlonie powrócił na trasę w roli przewodnika. Tomasz Domagała dzieli się odczuciami po tym wyzwaniu i zdradza aktualne cele sportowe.
W Rumi powróciłeś na trasę po 5 latach przerwy i to w roli przewodnika. Jak smakuje powrót po takim czasie do ścigania?
Mój ostatni start jako przewodnika miał miejsce w 2020 roku podczas Mistrzostw Polski w Paratriathlonie w Białymstoku, gdzie towarzyszyłem Łukaszowi Wieteckiemu – zawodnikowi, z którym współpracowałem od 2014 roku. Nigdy nie przypuszczałem, że jeszcze kiedyś wrócę na trasę w tej roli, a tym bardziej u boku tak znakomitego sportowca, jakim jest Wojciech Makowski. Jednak obecna forma jest daleka od tej sprzed 2020 roku. Po zakończeniu przygody z triathlonem przybrałem 30 kilogramów, co zdecydowanie daje się odczuć, zwłaszcza na etapie biegowym. Powrót do dawnego poziomu będzie dużym wyzwaniem, ale też motywacją do pracy.
Jak oceniasz wspólny start z Wojtkiem Makowskim?
Wojtek jest byłym pływakiem i medalistą paraolimpijskim z Rio 2016 na dystansie 100 m stylem grzbietowym, dlatego start w duathlonie był dla nas obojga dużym wyzwaniem. Decyzję o starcie podjęliśmy stosunkowo późno, ponieważ do końca nie wiedzieliśmy, czy uda się wszystko odpowiednio przygotować. Dopiero podczas zgrupowania na Majorce, na miesiąc przed zawodami, zrealizowaliśmy pierwszy wspólny trening biegowy i rowerowy. Na rowerze czuję się pewnie i nie mam większych trudności, natomiast bieganie to zupełnie inna historia. W trakcie tej konkurencji to ja muszę cały czas prowadzić Wojtka, kontrolować tempo i reagować na sytuacje wokół — a właśnie bieganie jest obecnie dla mnie najtrudniejszym elementem do realizacji.
Wojtek jest Twoim nowym podopiecznym. W jakich okolicznościach rozpoczęła się ta współpraca?
Rok temu Wojtek podjął decyzję o zakończeniu kariery pływackiej i zaczął szukać dla siebie nowej sportowej drogi. W czerwcu, podczas jednego z obozów treningowych, na którym byłem obecny razem z Łukaszem Wieteckim, zadzwonił do mnie z pytaniem o paratriathlon. Nasza rozmowa była długa i konkretna. Wtedy powiedziałem mu, że jeśli naprawdę chce spróbować, to mam wolny rower tandemowy i mogę mu go przywieźć do Warszawy, kiedy będę jechał z Łukaszem na badania. Dzięki temu miałby sprzęt, na którym mógłby trenować i ewentualnie wystartować w Mistrzostwach Polski w Paratriathlonie – tym razem z przewodniczką. Po tym starcie zdecydowałem się powołać Wojtka do Kadry Narodowej w paratriathlonie. Na początku nowego roku zaproponowałem mu wspólny wyjazd na zgrupowanie na Majorce, by mógł zobaczyć, jak wygląda trening w tej dyscyplinie od środka. Wiedziałem, że obecny będzie również doświadczony zawodnik, Łukasz Wietecki, a ja sam mogłem pełnić rolę przewodnika dla Wojtka podczas całego obozu.
Jakby Pan scharakteryzował Wojtka jako zawodnika?
Wojtek to naprawdę niezwykle pracowita i sumienna osoba. Mimo całkowitej utraty wzroku, jego pierwsze pytanie na obozie – gdy wyciągałem tandem – brzmiało: „Czy nauczysz mnie go składać i pokażesz wszystko, żebym mógł to później zrobić samodzielnie?” Dla niego nie ma barier – jest ogromna ciekawość, chęć uczenia się nowych rzeczy i gotowość do podejmowania wyzwań. Choć triathlon trenuje od niedawna, już teraz myśli o przyszłości i ambitnych celach – jak np. start na pełnym dystansie IRONMAN na Hawajach. W jego przypadku sytuacja jest odwrotna niż u większości zawodników. Pływanie, które zwykle bywa największym wyzwaniem, jest jego najmocniejszą stroną. To właśnie na rowerze i biegu musi mierzyć się z największymi trudnościami. Każda, nawet najmniejsza czynność, jak wpinanie butów w pedały, schodzenie z roweru czy poruszanie się w strefie zmian, to dla niego zupełnie nowe doświadczenie. Proponuję zamknąć oczy i spróbować samemu wsiąść na rower, wypiąć buty oraz zsiąść z niego w ruchu. Wtedy można zrozumieć, z czym musi się mierzyć. Dlatego wszystko robimy krok po kroku, z cierpliwością i skupieniem. Każdy kolejny start w tym sezonie to będzie dla nas przede wszystkim nauka. Co przyniesie przyszłość – zobaczymy po zakończeniu sezonu, ale jedno jest pewne: Wojtek ma ogromny potencjał i serce do tego sportu.
W mediach społecznościowych nie ukrywałeś, że planujecie w tym sezonie kilka wspólnych startów. Gdzie planujecie razem wystartować?
W tym sezonie planujemy udział w dwóch lub trzech międzynarodowych startach – oczywiście pod warunkiem, że uda nam się dostać na listy startowe. Wśród zaplanowanych zawodów znajdują się: Puchar Świata na Węgrzech (20 lipca), Puchar Kontynentalny w Egipcie oraz finałowy Puchar Świata w Turcji pod koniec sezonu. W rankingu światowym liczą się trzy najlepsze starty w roku, dlatego naszym celem jest zrealizowanie właśnie tych trzech występów i zdobycie pierwszych punktów. Nie stawiamy sobie jednak konkretnych oczekiwań ani wynikowych założeń. Traktujemy ten sezon przede wszystkim jako czas nauki, zdobywania doświadczenia i budowania fundamentów pod przyszłe starty. Co przyniesie czas, okaże się po zakończeniu sezonu.
Obecnie wyjechałeś na czterotygodniowy obóz do Monte Gordo. Jakie masz założenia względem tego obozu?
Moim głównym celem na tym obozie jest zrzucenie kilku kilogramów (śmiech). A tak poważnie, chcę przede wszystkim spokojnie wracać do formy sprzed kilku lat. Początek zgrupowania planuję poświęcić na wprowadzenie nowego przewodnika – Łukasza Wieteckiego i podzielenie się z nim swoim doświadczeniem, szczególnie w kontekście jazdy na tandemie. Chciałbym zwrócić uwagę na najważniejsze aspekty współpracy z zawodnikiem oraz kwestie, na które warto uważać w trakcie treningów i startów. W drugiej części obozu dołącza do nas Wojtek. Wtedy skupimy się już bardziej na treningach triathlonowych. Planujemy wspólne pływanie na wodach otwartych oraz sporo czasu poświęcimy na treningi rowerowe. Niestety, bieganie w moim przypadku wciąż nie jest jeszcze możliwe, ale mam nadzieję, że wkrótce sytuacja się poprawi i będę mógł wrócić również do tej części treningu.
Jakie są plany startowe wobec Twoich pozostałych podopiecznych?
Sezon po igrzyskach zazwyczaj ma nieco spokojniejszy charakter. Liczba startów jest mniejsza, a zawodnicy mogą skupić się na odbudowie formy i długofalowych celach. Głównym punktem na ten rok są Mistrzostwa Europy, które odbędą się w połowie czerwca we Francji. Z kolei Mistrzostwa Świata, zaplanowane w Australii, nie mają już tak dużego znaczenia rankingowego jak w poprzednich latach, dlatego na ten moment trudno powiedzieć, czy którykolwiek z naszych zawodników zdecyduje się na udział. Wszystko zależeć będzie od aktualnej formy i sytuacji startowej. Po Mistrzostwach Europy planujemy udział w zawodach Pucharu Świata na Węgrzech i w Turcji. Dodatkowo, jeśli Damian Śliż nie zakwalifikuje się na Mistrzostwa Europy, rozważany jest jego start we Włoszech.
Rozmawiał: Przemysław Schenk
fot. materiały prywatne


(1).png)





