Mistrzowski poziom przy nocnym treningu

Jego treningowa rutyna różni się od standardowej, która w połączeniu z zaufaniem do trenera doprowadziła Damiana Marciniaka do zdobycia złotego medalu ME w duathlonie.
Z jakimi oczekiwaniami stanąłeś na starcie Mistrzostw Europy w duathlonie w Rumi?
Nie miałem sprecyzowanych oczekiwań, choć oczywiście marzyłem o medalu. Przede wszystkim chciałem sprawdzić formę, którą budowaliśmy przez ostatnie miesiące intensywnej pracy. Kluczowe było dla mnie czerpanie radości ze startu. Do tego zależało mi na stabilnym, ale mocnym wyścigu.
Jak wyglądał wyścig z Twojej perspektywy?
Pierwszy bieg rozpocząłem z pewnym zapasem, a stawka mocno się rozciągnęła. Wiedziałem, że będę w stanie nadrobić na rowerze, dlatego skupiłem się na własnym tempie i konsekwentnej jeździe. Nie analizowałem, kogo wyprzedzam, a liczyło się realizowanie własnej strategii. Plan zakładał, że jeśli będzie potrzeba, dam z siebie wszystko na drugim biegu. Jednak po etapie rowerowym mój trener, Tomek, poinformował mnie, że mam złoto. Wtedy postanowiłem jedynie kontrolować równe tempo. Okazało się, że mimo to uzyskałem niemal najlepszy czas drugiego biegu.
Jaka była Twoja pierwsza reakcja na mecie jako złotego medalisty ME w duathlonie?
Na mecie byłem ogromnie zaskoczony. Zająłem trzecie miejsce w klasyfikacji Open wśród Polaków! Co więcej, wyprzedziłem kilku zawodników, których nawet nie planowałem gonić. Skupienie na własnym wyścigu zdecydowanie mi pomogło.
Co stanowiło największe wyzwanie podczas tego startu?
Najtrudniejsze było to, że na zawody przyjechałem sam. Nie chciałem obciążać rodziny, więc żona i synek zostali w domu. Jeśli chodzi o kwestie techniczne, to największym wyzwaniem okazała się temperatura. Na rowerze jechałem na dosyć niskiej intensywności, przez co pod koniec mocno zmarzłem.
Jak smakuje złoty medal Mistrzostw Europy w kategorii wiekowej na dystansie standard?
Znakomicie! To świetny tytuł i doskonałe otwarcie sezonu.
Jakie wnioski wyciągnąłeś z tych zawodów na dalszą część sezonu?
Przede wszystkim dostrzegam, jak bardzo się rozwinąłem w ciągu ostatniego półrocza. Co ciekawe, trenuję mniej godzin niż kiedyś, a mimo to osiągam lepsze wyniki. Wciąż mam spory zapas do wykorzystania, choćby pod względem masy ciała – ważę 84 kg, co w tym sporcie to już niemal „waga ciężka”. Jeśli uda mi się zredukować kilka kilogramów, mogę wejść na jeszcze wyższy poziom.
Co chciałbyś jeszcze poprawić przed kolejnymi startami?
Przede wszystkim chcę zadbać o lepszą regenerację, czyli więcej snu. W tym roku śpię średnio 6–6,5 godziny, co i tak jest postępem względem zeszłego roku (5–5,5 godziny). Wydłużenie snu o kolejne 30–40 minut pozwoliłoby mi trenować jeszcze mocniej oraz efektywniej.
Warto wspomnieć o Twoich nietypowych przygotowaniach. Jak wyglądały?
Moja rutyna treningowa faktycznie odbiega od standardowej. Większość treningów biegowych i rowerowych realizuję w nocy – zazwyczaj zaczynam dzień między 2:00 a 3:00, a zdarzało się, że budziłem się nawet przed 2:00. Dzięki temu mam czas na pracę w moim studio treningowym oraz na spędzanie dnia z rodziną i synkiem, co jest dla mnie ważniejsze niż dodatkowe godziny snu. Oczywiście dbam o jego jakość. Kontroluję rytm dnia, dietę i regenerację. Moje fazy snu są na światowym poziomie – potrafię uzyskać lepszą regenerację w 5 godzin niż wiele osób śpiących 8–9 godzin. Co ciekawe, niemal cały okres przygotowawczy spędziłem na bieżni elektrycznej i trenażerze rowerowym – na zewnątrz trenowałem dosłownie kilka razy. To świetny przykład dla tych, którzy twierdzą, że nie mają czasu na trening. Nawet przy napiętym grafiku można osiągnąć poziom mistrzowski.
Obecnie trenujesz pod okiem Tomka Spaleniaka z Endure Team. Na co w szczególności zwraca uwagę trener?
Tomek to świetny trener i człowiek. Pilnuje każdego aspektu treningu, dzięki czemu pierwszy raz od lat nie muszę się o nic martwić. Po prostu realizuję plan. Wiem, że gdy trzeba, Tomek mocno mnie dociska, ale co dla mnie kluczowe – nauczył mnie też odpoczywać. Wcześniej miałem problem z „hamowaniem” w odpowiednich momentach. W pełni mu ufam, a nasze podejście przyniosło efekty, czego dowodem jest ten wynik. W dużej mierze zawdzięczam mu ten sukces.
Jakie są kluczowe punkty Twojego harmonogramu startowego na ten sezon?
Nie mamy sztywnego kalendarza startów. Raczej skupiamy się na samym procesie treningowym. Pierwsza część sezonu już się jednak zarysowała: Mistrzostwa Europy w Rumi, Mistrzostwa Polski w Czempiniu oraz Mistrzostwa Polski na 1/2 Ironmana w Sierakowie. Później planujemy chwilę odpoczynku, a następnie wejście na wyższy poziom w drugiej części sezonu.
Czego Ci życzyć na resztę sezonu?
Przede wszystkim zdrowia i mniej pecha! Często łapię drobne kontuzje albo na własne życzenie pakuję się w nieoczekiwane przygody tuż przed startami. Resztą się zajmę, a przyszłoroczne przygotowania planuję przeprowadzić jeszcze mocniej. Chcę udowodnić, że niezależnie od wieku i obowiązków można osiągać wielkie rzeczy.
Rozmawiał: Przemysław Schenk
fot. materiały prywatne


(1).png)





