Triathlon na Wigry 3 – powrót do historii

Zamiast nowoczesnej szosy kultowe Wigry 3 i inne klasyczne modele. Triathlonista Marcin Kopczyk opowiada, skąd wzięła się jego pasja do rowerowych klasyków i jak jego pasja przyciąga uwagę kibiców oraz zawodników.
Jesteś znany w środowisku triathlonowym ze startowania na zawodach na zabytkowych rowerach. Jak narodziła się pasja do rowerowych zabytków?
Zabytki? W sumie to rowerowe jungtimery. Przy pierwszym starcie w Bydgoszczy zobaczyłem na Instagramie kolegę na Wigry 3 startującego 1/4IM. Kiedyś, jak większość, też miałem Wigry jako dzieciak. Sentyment do tego modelu ma chyba większość seniorów 40+. Kiedy na jakimś forum rowerowym znalazłem egzemplarz w dobrym stanie. Kupiłem i zabrałem się za renowację. Przy okazji zostałem namówiony, żeby wystartować na nim w Bydgoszczy.
Z jakimi reakcjami ze strony innych zawodników spotykałeś się podczas tamtych zawodów?
Aplauz, był pozytywny odbiór, sentyment. Nietrudno trafić na kibiców, którzy pracowali w Romecie. Ogólnie ta pasja jest odstresowującym zajęciem, a na koniec widać efekt. Cały czas znajduję oryginalne części, w tym roku do mojego czerwonego Wigry założę oryginalne czerwone siodełko.
-
Zobacz też: Kolarstwo jako sposób na poprawę zdrowia
Jak wygląda Twoja kolekcja zabytkowych modeli?
Nie jest duża, to ledwo Wigry 3, 2 Jubilaty jeden z 78 drugi 87 roku, Jugol. Teraz odbudowuję Pasata z 85r. Już jest pomalowana rama, a rower będzie na nowych częściach.
Czy w tym sezonie ponownie planujesz wystartować w Bydgoszczy na tym zabytkowym rowerze?
Jeśli zdążę z obecnym projektem odbudowy/przebudowy, to triathlon w Bydgoszczy będzie idealnym miejscem, żeby się na nim przejechać. Nie zrobi takiego wrażenia, bo to na pierwszy rzut oka po prostu rower szosowy, więc Wigry zapewne będą musiały wrócić na trasę 1/8IM. Z roku na rok w co raz większym towarzystwie wyrobów z Fordońskiej.
Rozmawiał: Przemysław Schenk
fot. materiały prywatne


(1).png)




